Kto mnie zna, ten wie, że tak.
Czasem jednak zastanawiam się, co tak naprawdę lubię w tym piciu kawy.
Smak?
A może ten mały rytuał?
Najbardziej lubię ten moment, gdy gotuję kawę z przyprawami, potem przelewam ją do małego dzbanka i rozkoszuję się jej zapachem.
Stawiam ją w salonie, nalewam do małej filiżanki I powoli piję gorącą.
Cały pokój pachnie kawą i luksusem – takim, który nic nie kosztuje, a wszystko zmienia.
Kiedyś często kończyłam z zimną kawą.
Zostawioną gdzieś między jednym telefonem a drugim,
między myślą i obowiązkiem,
między „już idę” a „zaraz wracam”.
A potem przyszła do mnie ta książka — „Zanim wystygnie kawa”. Czytałaś / czytałeś tę książkę? Polecam.
Opowieść o tym, że czas można próbować cofnąć, ale sens zawsze wraca do jednego:
najważniejsze rzeczy dzieją się tu i teraz.
W tej chwili.
W tej filiżance.
W tym oddechu.
I może właśnie dlatego dziś bardziej dbam o to, żeby zdążyć.
Zanim wystygnie kawa.
Zanim przeminie moment, którego nikt nie odda – nawet gdyby można było wrócić w czasie.
A Ty ? Którą chwilę chciałbyś przeżyć naprawdę uważnie, gdybyś dostał ją jeszcze raz?
Podoba Ci się moja twórczość?
ZOSTAŃ PATRONEM