Mam taką znajomą, dla której niemożliwe po prostu nie istnieje.
Nazwijmy ją Kasia.
Ma w sobie zalet moc i tę iskrę, co rozpala rzeczy, zanim zdążysz powiedzieć „chyba się nie da”.
Pamiętacie „Pippi” Astrid Lindgren?
Kasia bywa jak współczesna Pippi Langstrumpf.
Mieszka w domku na końcu wsi, jej tata przemierza dalekie lądy i oceany.
Pippi jadła gwoździe, tańczyła boso w kukurydzy i potrafiła podnieść konia.
Kasia… no cóż … potrafi bardzo podobnie.
Może nie podnosi koni (a może po prostu o tym nie mówi?), ale energią potrafi unieść pół świata.
Uwielbiam nasze spotkania.
Przenoszą mnie do krainy dzieciństwa i radości, gdzie wszystko jest możliwe, a każdy dzień pachnie przygodą.
A jednocześnie, kiedy trzeba, Kasia ogarnia
cały codzienny kołowrotek, nawet ostry cień szarego ZUS-u.
Bez mrugnięcia okiem.
Rozmowa o terminach z nią to jak, podróże w czasie i przestrzeni, jak skakanie po osi czasu np :
„Ooo, fajne! Zróbmy to wczesną wiosną we wrześniu.”
I wiecie co?
Sprawy naprawdę dzieją się w najbardziej odpowiednim momencie i miejscu.
Nie pytaj kiedy, nie pytaj jak.
Działaj.
Nawet jeśli to ta słynna opcja:
„To jest głupie, róbmy to”.
Masz w swoim otoczeniu taką Kasię? A może jesteś taką Kasią?
Zbieżność imion i zdarzeń jest oczywiście całkowicie przypadkowa.
Podoba Ci się moja twórczość?
ZOSTAŃ PATRONEM