Szuflady i szafy

Otworzyłam szuflady i szafy. Porządkuję.rzeczy i wspomnienia. W szufladach i w sercu robi się ciszej ale nie z pustki, lecz z decyzji. Trzymam w dłoniach to, co było, i nagle widzę wyraźniej. I przypomniałam sobie o 3 kartach, które we wrześniu prowadząca warszraty dala nam do wylosowania. Karty miały pomóc nam spojrzeć na to : - jak było? - jak jest? - jak będzie? To też forma porządkowania. Jak było? Pierwsza karta przypomniała mi o dźwiganiu, o tym wszystkim, co latami odkładałam „na potem”. Dlatego dziś część rzeczy oddaję. Pozwalam odejść temu, co już miało swoje miejsce i swoją lekcję. Pozostawiam wdzięczność zamiast kurzu. Jak jest? Druga karta pokazała mi ruch, przejście i zmianę. Dlatego część rzeczy z których juz nie korzystam sprzedaję. Z lekkością i z intencją: niech to, co służyło mi i wypelniło już przy mnie swoje zadanie,…

0 Komentarzy

Medytacja

W obecnych czasach ciągle nam się wydaje, że nie mamy czasu. Nie mamy czasu na to, nie mamy na tamto, a już na medytację to na pewno nie. Bo w naszej głowie medytacja często wygląda jak coś odległego, zarezerwowanego dla buddyjskich mnichów, dla ludzi, którzy mają: czas, ciszę i idealne warunki. A przecież ... jak napisal Jon Kabat-Zinn "Medytacja to nie to, co myślisz". Dziś leżałam w wannie. Zanurzyłam się prawie cała w ciepłej, kojącej wodzie. Głowę ułożyłam tak, aby uszy znalazły się pod powierzchnią wody, a twarz ponad nią. Zamknęłam oczy i wsłuchałam się w bicie mojego serca. Wszystko się uspokoiło. Został tylko ten jeden rytm: bam-bam… bam-bam… Muzyka mojego wnętrza. Pierwszy dźwięk, z którym przyszłam na świat i codziennie nadaje rytm mojemu życiu. I wtedy poczułam wdzięczność. Za to, że słyszę. Za to, że moje ciało oddycha. Za…

0 Komentarzy

Komorebi

Moją uwagę przyciągnęło dziś piękne zdjęcie na Instagramie. Drzewa i światło. Olśniewające. Sprawdziłam co to i okazuje się, że to #komorebi . To japońskie słowo oznacza promienie słońca przesączające się przez korony drzew. Słowo opisuje też zjawisko niosące ze sobą poczucie harmonii, spokoju, melancholii i pięknej, ulotnej chwili, którą wywołuje. Dosłownie słowo to składa się z 3 części: ko (drzewo) more (przesączanie się) bi (słońce). Zachwyca mnie zarówno zjawisko jak i to słowo. Nie wiem co bardziej. Sprawdziłam czy po polsku mamy też jakieś słowo opisujące to cudne zjawisko. Jest, a i owszem. Internet pokazuje, że polskie określenie tego zjawiska, uczucia, tej pięknej chwili to… Śreżoga. No kocham polski, naprawdę kocham, ale wybaczcie… Śreżoga? Witki opadają. Co to ma być??? Naprawdę nie możemy jakoś ładniej nazwać takiego delikatnego, świetlistego zjawiska? Przecież to brzmi jak zaklęcie z podręcznika do zielarstwa albo…

0 Komentarzy

Jak przetrwać z nastolatkiem?

Kuzynka zapytała mnie ostatnio: „Jak przetrwać z nastolatkiem?” Uśmiechnęłam się i odpowiedziałam krótko i pół żartem, pół serio: wytrzymać. Ale zaraz dopytałam, co tak naprawdę kryje się w tym jej „przetrwać”. I wtedy usłyszałam coś znacznie głębszego: „W sensie niedosłownym… bardziej wiesz… że wszystko się zmienia. Że rodzice idą na dalszy plan.” Pomyślałam wtedy, że dorastanie to nie sztorm do przetrwania, ale przypływ, który przesuwa granice bliskości. To moment, kiedy dziecko, takie jeszcze nasze, ale już bardziej swoje - wyciąga rękę w stronę świata, a nie w stronę nas. W tym wszystkim rodzic staje się latarnią. Nie sterem. Nie kapitanem. Staje się latarnią, która świeci spokojnie, nie narzuca kursu, ale jest bezpiecznym punktem odniesienia. Jest obecnością, która pomaga odnaleźć drogę, choć pozwala dziecku testować własny kompas, szukać, błądzić, wracać. I znów wychodzić w świat. Trochę jak wtedy, gdy uczyliśmy dziecko…

1 Komentarz